Po 30 dniach nauki japońskiego miałem jeden prosty wniosek: czyłem się regularnie, ale za mało używałem języka.
Było Genki, była gramatyka, były słówka, było Anki. I to wszystko ma sens. Ale coraz bardziej widzę, że samo przerabianie materiału nie wystarczy. Największy problem nie był w tym, że się nie uczyłem.
W poprzednim wpisie opisałem mój plan nauki japońskiego na 30 dni. Teraz pierwszy miesiąc za mną i mogę już powiedzieć, co faktycznie zadziałało, co mnie męczyło i co muszę poprawić dalej. Nie będzie to tekst w stylu: „odkryłem idealną metodę nauki języka”. Po 30 dniach widzę raczej, że nauka japońskiego to ciągłe poprawianie systemu. Sprawdzanie, co działa u mnie, a co tylko dobrze wygląda w teorii.
Wcześniej wiele razy wracałem do nauki japońskiego, ale prawie zawsze pojawiał się ten sam problem. Chaos. Brak zrozumienia niektórych zagadnień, przerywanie nauki przez napięty harmonogram, skakanie między materiałami i ciągłe testowanie nowych aplikacji. To były jedne z największych problemów. Dzisiaj chcę podejść do tego inaczej.
Od czego zaczynam po latach? Mój punkt wyjścia Wracasz do japońskiego po czasie i nie wiesz, od czego zacząć? Ja byłem dokładnie w tym miejscu. Po kilku podejściach i przerwach w końcu chcę zrobić to porządnie — więc na start chcę pokazać, gdzie jestem teraz i z czym realnie zaczynam. Mój poziom i co już robiłem wcześniej. Mój punkt wyjścia nie jest „od zera”.
Zastanawiałem się długo nad napisaniem tego artykułu, bo nie jestem ekspertem ani osobą, która zawodowo analizuje rynek pracy. Z drugiej strony zrobiłem bardzo dokładny research — sprawdziłem oferty pracy, opinie ludzi, dane o zarobkach i realia rynku z językiem japońskim. Sam długo zastanawiałem się, czy nauka japońskiego ma realny sens. Szczególnie że jest to język wymagający ogromnej ilości czasu i pracy.
Czy warto uczyć się japońskiego? Cześć, długo zastanawiałem się nad napisaniem tego artykułu. Rzuciłem japoński kilka lat temu i nie raz próbowałem do niego wrócić. Za każdym razem kończyło się tak samo – bez planu, bez efektów i bez sensu. Dziś postanowiłem to zmienić. Wracam do nauki japońskiego – tym razem z konkretnym planem i inną motywacją.





