Są książki, które od początku są spokojne. Nie pędzą.Nie próbują co chwilę podbijać napięcia.Nie mają wielkiej akcji, która każe przewracać strony w pośpiechu. A mimo to potrafią zostać w człowieku na dłużej. Dla mnie „Przesyłka z nieba” jest właśnie taką książką. Spokojną, refleksyjną, miejscami może nawet trochę sentymentalną, ale jednocześnie dotykającą tematów, które nie są …
Skończyłem ostatnio „Witamy w księgarni Hyunam-dong” i mam po tej książce mieszane, ale ciekawe odczucia. Z jednej strony to książka, która dotyka bardzo ważnego tematu: zmęczenia wyścigiem szczurów, presji sukcesu, pracy, która zaczyna człowieka wypalać, i potrzeby znalezienia własnego miejsca. Z drugiej strony — miałem momentami wrażenie, że jest po prostu za długa i trochę …
Są książki, w których prawie nic się nie dzieje — a i tak zostają w głowie na długo. Dla mnie taką książką jest „Kameliowy sklep papierniczy”. To nie jest historia, która pędzi. Nie ma tu wielkiej akcji, dramatycznych zwrotów ani napięcia, które każe czytać do trzeciej w nocy. Jest za to papier, listy, codzienne rytuały, …
Po 30 dniach nauki japońskiego miałem jeden prosty wniosek: czyłem się regularnie, ale za mało używałem języka.
Było Genki, była gramatyka, były słówka, było Anki. I to wszystko ma sens. Ale coraz bardziej widzę, że samo przerabianie materiału nie wystarczy. Największy problem nie był w tym, że się nie uczyłem.
W poprzednim wpisie opisałem mój plan nauki japońskiego na 30 dni. Teraz pierwszy miesiąc za mną i mogę już powiedzieć, co faktycznie zadziałało, co mnie męczyło i co muszę poprawić dalej. Nie będzie to tekst w stylu: „odkryłem idealną metodę nauki języka”. Po 30 dniach widzę raczej, że nauka japońskiego to ciągłe poprawianie systemu. Sprawdzanie, co działa u mnie, a co tylko dobrze wygląda w teorii.
Wcześniej wiele razy wracałem do nauki japońskiego, ale prawie zawsze pojawiał się ten sam problem. Chaos. Brak zrozumienia niektórych zagadnień, przerywanie nauki przez napięty harmonogram, skakanie między materiałami i ciągłe testowanie nowych aplikacji. To były jedne z największych problemów. Dzisiaj chcę podejść do tego inaczej.
Od czego zaczynam po latach? Mój punkt wyjścia Wracasz do japońskiego po czasie i nie wiesz, od czego zacząć? Ja byłem dokładnie w tym miejscu. Po kilku podejściach i przerwach w końcu chcę zrobić to porządnie — więc na start chcę pokazać, gdzie jestem teraz i z czym realnie zaczynam. Mój poziom i co już robiłem wcześniej. Mój punkt wyjścia nie jest „od zera”.
Zastanawiałem się długo nad napisaniem tego artykułu, bo nie jestem ekspertem ani osobą, która zawodowo analizuje rynek pracy. Z drugiej strony zrobiłem bardzo dokładny research — sprawdziłem oferty pracy, opinie ludzi, dane o zarobkach i realia rynku z językiem japońskim. Sam długo zastanawiałem się, czy nauka japońskiego ma realny sens. Szczególnie że jest to język wymagający ogromnej ilości czasu i pracy.
Czy warto uczyć się japońskiego? Cześć, długo zastanawiałem się nad napisaniem tego artykułu. Rzuciłem japoński kilka lat temu i nie raz próbowałem do niego wrócić. Za każdym razem kończyło się tak samo – bez planu, bez efektów i bez sensu. Dziś postanowiłem to zmienić. Wracam do nauki japońskiego – tym razem z konkretnym planem i inną motywacją.








